Szymon: Nadzieja dostała zawału
No i będę musiał wyobrazić sobie Falubaz bez Grzegorza Walaska. Przez długi czas machałem ręką na spiskowe teorie dziejów, ale teraz już nie ma wątpliwości. W piątek wydarzenia nabrały rozpędu, jak w dobrym filmie akcji.
Zaczęło się rano. Znany, ceniony i szanowany w żużlowym środowisku człowiek powiedział: – Panowie, według mojej wiedzy, Walasek na 99, – i po tym przecinku możecie sobie wstawić cyfrę, jaką chcecie – będzie jeździł w Bydgoszczy. Aż sam mu się dziwię.
Czyli jest jakaś szansa, że zostanie w Zielonej Górze – pomyślałem, jak Jim Carrey w filmie „Głupi i głupszy”. Ale w tym momencie moja nadzieja dostała zawału serca. A umarła wieczorem. Słuchałem audycji w Radiu Zielona Góra. W telefonicznej rozmowie z Jackiem Białogłowym prezes Robert Dowhan podziękował kapitanowi „Gregowi” za to, co przez cztery sezony zrobił dla Falubazu, i życzył szczęścia w innym klubie. Mniej więcej w tym samym momencie dostałem maila od rzecznika klubu Marka Jankowskiego z podobną informacją. A więc jednak…
Wszyscy mówią o pieniądzach, wymieniają konkretne kwoty. Ale jestem pewien, że nie tylko o kasę tu chodziło. A więcej dowiemy się, gdy poznamy stanowisko Grzegorza. Mam nadzieję, że nie będzie to tylko suche oświadczenie, lecz konkrety. Bo kapitan potrafi powiedzieć, co mu leży na wątrobie.
Nie wiem, jak wyglądały negocjacje, ale… Z jednej strony podoba mi się postawa Dowhana, że już dość, że ucina te – nomen omen – przekomarzanki, że koniec, że kropka. Zrobił, jak rok temu prezes Unibaksu Wojciech Stępniewski z Hansem Andersenem, który w pewnym momencie zaczął świrować i mocno podbijać stawkę (nie mówię, że Walasek też świrował). A z drugiej strony – po co gadanie, że jak ktoś odchodzi z Falubazu, to nie ma powrotu? To akurat było słabe.
Tak samo słaby jest pomysł kolesia, który na forum internetowym „GL” pisze, że nie będzie oprawy na pojedynek z Bydzią, bo fani wydadzą tę kasę na wydrukowanie stuzłotówek z podobizną „Grega” i po prezentacji rzucą je na tor. Zresztą to nawet nie jego pomysł, bo z tego, co pamiętam, parę ładnych lat temu identycznie przywitany został Rafał Okoniewski. Tylko zamiast PLN-ów poleciały dolce. I nie było to w Zielonej Górze.


7 grudzień 2009 (Poniedziałek), godz. 10:08
wALAS ODSZEDŁ I MIAŁ RACJE …300.000 WIECEJ TO MAŁO!!!…W TYM CYRKU TO KASA SIE LICZY …ZRESZTA TO NORMALNE…WSZEDZIE SIE LICZY