Marcin: Nie pozwolimy obrażać Myszki Miki
- Halo, halo Władku! Halo, halo Władku! – Nie słyszę cię Robercie… Czytaj dalej…
- Halo, halo Władku! Halo, halo Władku! – Nie słyszę cię Robercie… Czytaj dalej…
Robert Dowhan zrezygnował z mandatu radnego, więc ma trochę więcej czasu. I od razu próbuje umówić się z kibicami Stali. W Gorzowie. Na małą ustawkę. Ale orężem nie mają być wyrwane krzesełka ani nawet petardy. Tylko słowa. Czytaj dalej…
Przeglądam różne blogi i zauważyłem, że ich autorzy się chwalą. Jedni zawsze, drudzy często, jeszcze inni tylko czasami. No to ja też. A co! Czytaj dalej…
Dostałem dziś sympatyczny list od imiennika, który spędzał ferie w Czechach. Podzielę się, bo ciekawy. Czytaj dalej…
Nowy rok, sezon i nadzieje, ale metody zostały stare. Prezes Falubazu Robert Dowhan dogadał się w końcu z Grzegorzem Zengotą. Tradycyjnie parafki złożyli na konferencji prasowej. Ku memu zaskoczeniu Dowhan rozpoczął ją od stwierdzenia: „Tak naprawdę to media miały więcej udziału w naszych rozmowach niż my sami”. Czytaj dalej…
Polska młodzież jest podobno coraz bardziej pokrzywiona, woli komputery i telewizję, a nie sport. Jeśli jednak młodziak zainteresuje się futbolem, koszykówką, zapasami albo żużlem to może być spokojny tylko do momentu, kiedy jest juniorem.
Kiedy zielonogórski klub pożegnał kapitana Grzegorza Walaska, wielu zaczęło zadawać pytanie: liczą się pieniądze czy magia? A cóż to właściwie jest ta „magia Falubazu”?
Akcja rozgrywa się w piaskownicy. Zadowolony Władziu ulepił babkę życia i woła kolegów, żeby się pochwalić. Idą ciekawi, jak wygląda to cudo. Aż tu nagle zza rogu wybiega Robciu, z lisim uśmiechem, rozdeptuje misterną budowlę, pokazuje język i ucieka.
No i będę musiał wyobrazić sobie Falubaz bez Grzegorza Walaska. Przez długi czas machałem ręką na spiskowe teorie dziejów, ale teraz już nie ma wątpliwości. W piątek wydarzenia nabrały rozpędu, jak w dobrym filmie akcji.
Jak usłyszałem, że prezesi klubów ekstraligi spotykają się w Zielonej Górze, zacząłem zastanawiać się, po co. Może jeden będzie namawiał kolegów, żeby pożyczyli trochę grosza na kontrakt Pedersena. Może inny poprosi o datki na zdobycie licencji. Albo od razu ustalą, że w marcu czy w kwietniu będą renegocjowali umowy z żużlowcami. Ale nie!