Marcin: Przyroda lubi równowagę
Najpierw Grand Prix, a później jeszcze kolejka ligowa. Ogromna dawka żużla połączona z kilkoma godzinami w samochodzie troszkę mnie nadwerężyły. Szczególnie plecy. Czytaj dalej…
Najpierw Grand Prix, a później jeszcze kolejka ligowa. Ogromna dawka żużla połączona z kilkoma godzinami w samochodzie troszkę mnie nadwerężyły. Szczególnie plecy. Czytaj dalej…
To jest ta strona żużla, której nie lubię najbardziej. Chłopak zaczyna sezon od awansu do finału turnieju Grand Prix, wymiata w lidze i przychodzą zawody o czapkę śliwek, w których – nie z własnej winy – upada i łamie obojczyk.
U progu sezonu jestem lepszy od Falubazu. W weekend zaliczyłem dwa treningi punktowane. A jak dobrze pójdzie, to w sobotę zaliczę trzeci. I wtedy już będę wjeżdżony. Czytaj dalej…