Marcin: Przyroda lubi równowagę
Najpierw Grand Prix, a później jeszcze kolejka ligowa. Ogromna dawka żużla połączona z kilkoma godzinami w samochodzie troszkę mnie nadwerężyły. Szczególnie plecy. Czytaj dalej…
Najpierw Grand Prix, a później jeszcze kolejka ligowa. Ogromna dawka żużla połączona z kilkoma godzinami w samochodzie troszkę mnie nadwerężyły. Szczególnie plecy. Czytaj dalej…
No i będę musiał wyobrazić sobie Falubaz bez Grzegorza Walaska. Przez długi czas machałem ręką na spiskowe teorie dziejów, ale teraz już nie ma wątpliwości. W piątek wydarzenia nabrały rozpędu, jak w dobrym filmie akcji.
Udało mi się wyrwać na ostatnią kwartę meczu Zastal – Siarka. I jestem pod wrażeniem tego, co zrobił Marcin Chodkiewicz. Kapitan z jajami to siła każdej drużyny. Także żużlowej.